UWALNIANIE TRAUMY A LOGIKA KAPITALISTYCZNA (CZĘŚĆ 2/3)
PERSPEKTYWA PRAKTYCZKI SOMATIC EXPERIENCING®
"GREEN FLAGS": FOKUS NA SPÓJNOŚĆ I KOHERENCJĘ
Żeby zrozumieć, dlaczego w SE® wspieramy kontenerowanie, integrację i spójność, a nie "uwalnianie" i "rozładowywanie" traumy - musimy na chwilę zrobić krok wstecz i przypomnieć, co nazywamy traumą. Na skutek jednego szokowego zdarzenia zagrażającego życiu (jak wypadek drogowy, topienie się, trzęsienie ziemi, doświadczenie ataku), lub też długofalowego funkcjonowania w chronicznym stresie, lęku, przemocy i zagrożeniu (przemoc domowa, ale również np. życie na obszarach objętych wojną, gdzie zagrożenie życia i zdrowia jest permanentne) nasze ciało wykorzystuje wpisany w siebie mechanizm obronny. Zdarzenia, które są za duże, za trudne, za szybkie, a przez to niemożliwe do pojęcia i zintegrowania - fragmentaryzuje i niejako zamyka w szkatułce niepamięci, nieświadomości. Zachowuje je sobie do (ewentualnego) rozpakowania "na później". Dlatego zdarzenia traumatyczne (jak wypadek, czy doświadczenie przemocy fizycznej) są dla nas często niemożliwe do odtworzenia w chronologicznej sekwencji zdarzeń. Zdaje nam się, że mamy luki w pamięci, a nasze wspomnienie to jedynie seria "flash-backów" - pofragmentaryzowanych i wyrwanych z kontekstu stop-klatek, "nawiedzających" nas we snach i w najmniej oczekiwanych momentach życia, nieraz kilkadziesiąt lat później. Tym "odwiedzinom" towarzyszy przy tym zalanie tak intensywną reakcją fizyczną, jakby zdarzenie miało miejsce tu i teraz. "Janet [Pierre Marie Félix Janet – francuski lekarz neurolog i psycholog, pionier w dziedzinie badania pamięci pourazowej] ukłuł termin “dysocjacja” dla opisania obserwowanego u swoich pacjentów zjawiska oddzielenia i izolacji wspomnień. Miał też przeczucie, że blokowanie traumatycznych wspomnień dzieje się ogromnym kosztem. Później napisał, że gdy pacjenci dysocjują się od traumatycznych przeżyć, stają się przywiązani do przeszkody nie do pokonania. Nie potrafiąc zintegrować swoich traumatycznych wspomnień, wydają się tracić także zdolność do przyswajania nowych doświadczeń. To tak jakby ich osobowość zatrzymała się w jakimś punkcie i nie mogła się dalej rozwijać poprzez dodawanie lub przyswajanie nowych elementów. Przewidział, że o ile pacjenci nie uświadomią sobie tych zablokowanych elementów i nie połączą ich w historię, która zdarzyła się w przeszłości, ale już przeminęła, ich funkcjonowanie osobiste i zawodowe będzie się stopniowo pogarszać. To zjawisko jest obecnie dobrze udokumentowane naukowo." (van der Kolk 2023)
Te reakcje, to m.in. panika, stany lękowe, konieczność walki, obrony, uciekania, krzyku, a na poziomie fizjologicznym: palpitacja serca, zalewanie się potem (także podczas snu), drżenie, nieznośne napięcie mięśni, lub wręcz przeciwnie - kompletne zwiotczenie, nieobecność i brak kontaktu z rzeczywistością (poczucie bycia "za szybą"). Symptomy te wydają się trauma survivors niezrozumiałe i często przerażające. Takie osoby zaczynają się bać swojego ciała i samych siebie. Temu doświadczeniau najczęściej towarzyszy poczucie niezrozumienia otoczenia, a przez to osamotnienia, poniżenia i alienacji. "Hormony stresu nie przestają zalewać twojego organizmu, wywołując bóle głowy i mięśni, kłopoty trawienne i seksualne oraz irracjonalne zachowania, które mogą krzywdzić ludzi w twoim otoczeniu, a ciebie samego wprawiać w zakłopotanie. Tylko jeśli określisz źródło tych reakcji, twoje uczucia mogą ci posłużyć do identyfikacji problemów wymagających pilnej interwencji." (van der Kolk 2023)
Trauma jest więc niejako zamrożona w czasie, a skrzynka "niepamięci" i fragmentaryzacji otworzy się w odpowiednim momencie. Odpowiednim czyli: gdy będzie wystarczająco bezpiecznie, a dostępne dla osoby zasoby wewnętrzne i zewnętrzne będą wystarczające, aby doświadczenie mogło zostać zintegrowane i włączone w doświadczeniowe JA. To jest ogromna mądrość naszego ciała. W innym razie wszystko, co takim "uwolnieniem traumy" osiągniemy, to potężna fala przeżycia traumy na nowo, i wylądowanie w trauma-vortex - wirze potwornie silnej i wykańczającej reakcji hormonalnej, emocjonalnej i fizjologicznej, z której nie ma szybkiego powrotu do stanu ukojenia, spokoju i regeneracji. "Żeby odzyskać kontrolę nad sobą, trzeba do traumy powrócić. Wcześniej czy później trzeba się zmierzyć z tym, co nam się przydarzyło, ale dopiero wtedy, gdy poczujemy się na tyle bezpiecznie, że nie grozi nam ponowna traumatyzacja. Pierwszym celem jest zatem znalezienie sposobu radzenia sobie ze stanem owładnięcia uczuciami i emocjami z przeszłości. (…) Otrząśnięcie się z traumy obejmuje odzyskanie kontroli, a wraz z nią pewności siebie, kreatywności i umiejętności zabawy." (van der Kolk 2023)
INTEGRACJA PRZESZŁOŚCI Z TERAŹNIEJSZOŚCIĄ
Chcemy tę mądrość ciała wspierać, i nie prowadzić osoby w rejony, na które nie jest teraz gotowa. Rozpoznanie, kiedy i na ile jest na to kontener i gotowość systemu jest sercem praktyki Somatic Experiencing®. "Jeśli problemem PTSD jest dysocjacja, celem terapii powinna być asocjacja: włączenie odciętych elementów traumy w toczącą się narrację życia, tak żeby mózg umiał rozpoznać, że to było wtedy, a teraz jest teraz. (...) Dla osób które doświadczyły traumy kluczowe będzie znalezienie sposobu na pełne zaangażowanie się w teraźniejszość i nawiązanie relacji z ludźmi wokół, jak i uwolnienie się od konieczności utrzymywania sekretów przed samym sobą, w tym sekretów o tym, jak sobie radziłeś, by przeżyć." (van der Kolk 2023) Wyobrażenie, że trauma jest czymś wobec nas "zewnętrznym", co możemy "wydalić", "uwolnić", "rozładować" jest na wejściu błędnym założeniem metodologicznym, które może mieć dla szukającej pomocy osoby szkodliwe konsekwencje.
Traumy nie można "uwolnić" za pomocą jednej sesji, gdyż tu nie chodzi o pracę z jednym doświadczeniem z przeszłości, a o złożoność obronnych reakcji fizjologicznych, emocjonalnych i psychicznych, które ukształtowały i osadziły się jako tego zdarzenia (lub okresu w życiu) skutek. To często praca z całym naszym modus operandi - sposobem funkcjonowania w rzeczywistości, wzrocami reakcji i strategiami radzenia sobie z trudnościami życia. Jeśli przeżyliśmy w przeszłości coś strasznego, to zdarzenie z dużym prawdopodobieństwem wywarło efekt na nasze dzisiejsze postrzeganie świata, emocje, a także na pracę wszystkich naszych układów (organów wewnętrznych, powięzi, ukladu nerwowego i mózgu): "Trauma to coś więcej niż opowieść o tym, co zdarzyło się dawno temu. Emocje i wrażenia fizyczne wdrukowane w tamtym okresie są postrzegane nie jak wspomnienia, ale jak destrukcyjne reakcje somatyczne dziejące się tu i teraz. Pacjenci, zamiast zajmować się samymi zdarzeniami, powinni zająć się więc wewnętrznymi pozostałościami przeszłości. Czyli, używając języka neurobiologii, muszą aktywować przyśrodkową korę przedczołową, wyspę oraz przedni zakręt obręczy poprzez wypracowanie tolerancji wobec orientowania się na swoje doświadczenie wewnętrzne i skupiania na nim uwagi w czasie, gdy przeplatają i łączą kognitywne, emocjonalne i sensomotoryczne elementy swojego doświadczenia traumatycznego." (van der Kolk 2023)
WYRAŻANIE INTENSYWNYCH EMOCJI - DLACZEGO NIE ZAWSZE NAM SŁUŻY
Dlaczego - gdy stajemy w obliczu zagrożenia życia lub zdrowia - jesteśmy zdolne/ni do nadludzkich wyczynów? Reakcje te - "dopalające" nas system - przede wszystkim eksplozją kortyzolu i adrenaliny - nazywane są w psychoterapii sensomotorycznej pierwotnymi mechanizmami obronnymi. "Ewolucyjnym celem emocji związanych z pierwotnymi mechanizmami obronnymi jest wzmocnienie konkretnego mechanizmu, a tym samym podniesienie jego skuteczności. Intensywne emocje, rozbudzone tuż po rozpoznaniu zagrożenia, takie jak przerażenie czy gniew, służą wspieraniu instynktownych, pierwotnych strategii obronnych. (...) Gdy gwałtowne emocje, związane z traumą i mechanizmem obronnym, są interpretowane jako informacje o bieżących zdarzeniach, percepcja tych zdarzeń zostaje zniekształcona." ( Ogden, Fisher 2015). Dlatego ważnym elementem (z założenia rozłożonej w czasie) somatycznej terapii traumy jest praktyka rozpoznawania momentów, w których zalewające nas bodźce cielesne są fizjologiczną, posttraumatyczną reakcją na zdarzenia z przeszłości, a nie adekwatną reakcją wobec bieżących zdarzeń (jak np. realne zagrożenie fizyczne i konieczność obrony lub ucieczki).
W momencie, kiedy klient/tka nie ma zdolności, aby te dwie sytuacje rozpoznać i odróżnić - zachęcanie go/jej, by wyraził/a swoje emocje lub próbował/a uzyskać dostęp do emocji, które dotąd nie były dla niego/niej dostępne, może przynieść rezultaty sprzeczne z oczekiwanymi. Te dwie reakcje bowiem - posttraumatyczne, automatyczne odtworzenie pierwotnego mechanizmu obronnego oraz sygnał o realnym, bieżącym zagrożeniu - są do siebie na poziomie fizjologicznym i emocjonalnym łudząco podobne: "Pacjenci, którzy byli wielokrotnie zachęcani do wyrażania intensywnych emocji, ale nie znajdowali w tym ulgi, a czasem doświadczali jedynie eskalacji rozregulowanych emocji, mogą na tej podstawie zrozumieć, dlaczego wyrażanie emocji wcale im nie pomagało. (...) Czasem możemy czuć zakłopotanie lub zagubienie, ponieważ doświadczamy bolesnych emocji w reakcji na bieżące sytuacje, które, jak zdajemy sobie sprawę, nie dają podstaw do takiej intensywności. Emocje te nabierają sensu, gdy zwrócimy uwagę na ich powiązania z pierwotnymi mechanizmami obronnymi, które aktywizują się, by nas chronić, gdy czujemy się zagrożeni. Każdemu pierwotnemu mechanizmowi obronnemu (wołaniu o pomoc, walce, ucieczce, zastyganiu w bezruchu oraz udawaniu martwego/ wyłączaniu się) towarzyszą pewne określone emocje, które usprawniają funkcjonowanie tego konkretnego mechanizmu. (...) Próby przekonywania siebie samego do wyzbycia się tego typu emocji na ogół są nieskuteczne. (...) Takim emocjom zazwyczaj nie sposób zaradzić wyrażaniem ich czy omawianiem - zaradzić tu mogą somatyczne strategie pracy z nimi." (Ogden, Fisher 2015)
Prakty/czka SE® musi zatem umiejętnie i świadomie poruszać się w oknie tolerancji, równoważąc w tym samym momencie (odpowiednią dawkę) aktywacji i ryzyka z poczuciem bezpieczeństwa i stabilizacji: "Jeśli emocjonalne i fizjologiczne pobudzenie pacjenta konsekwentnie utrzymuje się w centrum okna tolerancji (np. na poziomie typowym dla stanów nieznacznego strachu i niepokoju), nie może on poszerzyć swoich możliwości, ponieważ w czasie sesji terapeutycznej nie ma kontaktu ze wstrząsającymi pozostałościami doświaczeń traumatycznych lub emocjonalnych doświadczeń przywiązaniowych. Z kolei jeśli pobudzenie znacznie przekracza regulacyjne granice okna tolerancji i jest albo zbyt niskie, albo zbyt wysokie, integracja doświadczenia nie jest możliwa. Żeby praca nad granicami regulacyjnymi przyniosła oczekiwany skutek, pacjent musi być w stanie wykrywać bezpieczeństwo w tym samym momencie, gdy doświadcza do pewnego stopnia rozregulowanych emocji, co sprzyja poszerzeniu samego okna. (...) Terapeuta i pacjent muszą bezustannie oceniać zdolność pacjenta do pracy na regulacyjnych granicach okna, by mieć pewność, że pobudzenie jest na tyle duże, by poszerzać okno, jednak nie na tyle duże, by udaremnić integrację." (Ogden, Fisher 2015)
To be continued… Część 1/3 znajdziesz w poprzednim wpisie. Część 3/3 znajdziesz w kolejnym wpisie.
Bibliografia:
Materiały edukacyjne i notatki własne z trzech lat szkolenia Somatic Experiencing®
Peter Levine, Ann Fredrick, “Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy”, Czarna Owca 2022
Bessel van der Kolk, “Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy”, Czarna Owca 2023
Pat Ogden, Janina Fisher, “Psychoterapia sensomotoryczna”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2015